Nie jestem głodna, ale mam ochotę na "coś dobrego". Od kilku do kilkunastu razy dziennie otwieram lodówkę. Nie zastając w niej nic prócz światła odchodzę. Nie na długo ! Po chwili tę samą czynność powtarzam mając nadzieję, że dziwnym trafem uda mi się odkryć coś na ząb ! Dlatego postanowiłam dzisiaj dodać przepis składający się z produktów, które nawet w takich sytuacjach mam pod ręką. Nawet z tak pospolitymi produktami będziemy w stanie zaspokoić pypcia :)
Oto co potrzebujemy:
- kawa mielona ( może być rozpuszczalna )
- mleko
- jabłko
- 2 kostki lodu
- gorzka czekolada
Kawę zaparzamy w kawiarce. Odstawiamy do schłodzenia dodając kostki lodu. Jabłko obieramy i ścieramy na tarce. Wystarczy niewielki kawałek owocu, a resztę można zjeść na "surowo" :P Startym jabłkiem wykładamy dno szklanki. Następnie spieniamy mleko i przelewamy do szklanki. Jabłko samo pomieszało się z mlekiem czego się nie spodziewałam :) Dodajemy schłodzoną kawę, delikatnie, aby utworzyły się warstwy. Na wierzch ścieramy czekoladę :)
Smacznego:) Mój pypeć zaspokojony a Wasz ? :P


Zaglądanie do lodówki z nadzieją, że magicznym sposobem coś tam pojawi się samo znam bardzo dobrze sama :D
OdpowiedzUsuńJabłko i arbuz to dwa owoce, za którymi nie przepadam - ku zdziwieniu reszty świata. Więc jak najdzie mnie "pypeć", jak to nazywasz, to chętnie sięgnę po Twój przepis na kawę bananową!
A dziękuję :) banany to też moje ulubione owoce :) Co do jabłek to rzadko je jadam, niemniej jednak są u nie produktem który zawsze jest nawet gdy lodówka świeci pustkami :)
OdpowiedzUsuń