Dzisiejszy post będzie smakowity. Z racji tego, że przez cały tydzień, dzień w dzień chodziłam i zaliczałam kolokwia to w nagrodę postanowiłam zrobić sobie przepyszną kawę.
Doszłam do wniosku, że musi to być nie tylko błogosławieństwem dla mojego podniebienia, ale także dla moich oczu. Pogoda za oknem (przynajmniej moim) nie zachęca do wyjścia na dwór. A każde spojrzenie na tony śniegu zalegające po prostu wszędzie (!) napawają mnie o dreszcze.
Znalazłam na to sposób! Jest nim Pan, a raczej Pani (bo to kawa?) MECENAS.
Oto co potrzebujemy:
- kawę ( w moim przypadku mielona, ale może być też rozpuszczalna )
- mleko ( na mroźną pogodę radzę podgrzać )
- ajerkoniak ( adwokat - król dzisiejszego przepisu )
- czekolada i bita śmietana ( to akurat rozszerzona opcja dla łasuchów ;) )
Aby kawa cieszyła nasz wzrok a nie tylko podniebienie starałam się zadbać o jej wygląd ( myślę, że trzy warstwy to jest to, co tygryski lubią najbardziej :P )
Jak wspominałam, powyższa opcja to dla tych mniej łakomych .... ja niestety do nich nie należę ....
.... dlatego to jest mój efekt końcowy :)
I jak ? Nie jest może najpiękniejsza, ale musicie przyznać, że tak czy inaczej ślinka cieknie :)



Pyszności!:) Zamawiam wersję dla łasuchów, z podwójną ilością bitej śmietany i czekolady:) Yummi:)
OdpowiedzUsuńPodobno kawa uzależnia, mam wrażenie, że blog z tak smakowitymi zdjęciami będzie równie uzależniający! :)
OdpowiedzUsuńRównież mam taką nadzieję :) Pozdrawiam
UsuńTaką z chęcią wypiję w ferie :D :P
OdpowiedzUsuń